Saturday 15 September 2012

Chapter 9

Zapukałem do drzwi - żadnej reakcji. Spróbowałem ponownie - nadal nic.
- NIALL!!! – zacząłem krzyczeć i uderzać pięściami w drewno.
W końcu usłyszałem kroki, a po chwili drzwi się uchyliły.
- Co jest? – mruknął blondyn z rozczochraną fryzurą. – Nawet nie dadzą człowiekowi spokojnie pospać…
- Stary, jest już dwunasta trzydzieści w południe! – wydarłem się zniecierpliwiony.
- Czyli jest jeszcze wcześnie i powinienem nadal spać. – stwierdził i zaczął zamykać drzwi.
Jednak ja byłem szybszy i zablokowałem je stopą.
- Słuchaj, mam ważną sprawę. – powiedziałem poważnie.
- To nie może trochę poczekać? – jęknął blondyn.
- NIE!
- Ehh, no dobra. Daj mi dziesięć minut.
- OK. – odparłem.
Wyszedłem przed kamienicę, w której mieszkał blondyn i postanowiłem, że zaczekam tu na niego. Nie po dziesięciu, ale po dwudziestu minutach, w końcu ujrzałem naszą Śpiącą Królewnę, schodzącą po schodach.
- W końcu. – mruknąłem.
- Stary, ja też muszę coś jeść. – mruknął wpychając do buzi ostatni kawałek pączka.
- Ale ile można jeść?!
- Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. – oznajmił poważnie. Potrafił być taki tylko, gdy kłócił się o jedzenie… – Dobra, gadaj, o co chodzi.
- Co powiesz na koncert? – spytałem go.
- Ale jak to? – nie zrozumiał, o co mi chodzi.
- No, nasz koncert. – wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
- No nie wiem… Nie mamy jeszcze zbyt wielu piosenek, a próby nie idą nam perfekcyjnie…
- Proszę cię, Nialler. – jęknąłem, przerywając mu. – To nie będzie duży koncert, naprawdę. Damy radę, uwierz mi!
- Nie byłbym tego taki pewien. – mruknął.
- Obiecuję, że nam się uda. – zapewniałem. – A żebyś był spokojniejszy to każdy dzień przed występem poświęcimy na próby!
- Ehh, no zgoda. – mruknął, odpuszczając w końcu. – To kiedy ten koncert? – uśmiechnął się.
- Za dwa dni.
- KIEDY?!
~*~
- To jak wam się podoba mój pomysł? – spytałem chłopaków.
Byliśmy w szopie, w której zawsze ćwiczyliśmy. Właśnie oznajmiłem reszcie o naszym zbliżającym się koncercie.
- Mnie tam się podoba. – uśmiechnął się Louis.
- Mnie też. – poparł go Liam.
- Ja nie byłbym taki pewny, czy to dobry pomysł. – stwierdził Zayn.
- Niby czemu?! – oburzyłem się.
- Mamy za mało czasu.
- To samo mu powiedziałem. – mruknął Horan. Niby też był przeciw, ale jedyne, co było potrzebne do złamania go, to aprobata reszty. – Nie możesz tego odwołać? – zapytał.
- No niby bym mógł, ale jaką sobie opinię wyrobimy, już na sam początek? – odparłem. – Nie ma mowy, wystąpimy!
- A tak w ogóle, gdzie załatwiłeś nam ten koncert? – zapytał Liam.
- W kawiarni, na tej samej ulicy, co Five and dimes.
- Tam, gdzie są te seksowne kelnerki? – upewnił się Louis.
- Tak. – kiwnąłem głową.
- Seksowne kelnerki, powiadasz… – mruknął Zayn. – No dobra, w takim razie jeśli ma nam się udać, to lepiej bierzmy się do roboty!
Wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu i wymieniłem z Lou porozumiewawcze spojrzenia. Wiedział, jak się przekonuje Malik’a!
~*~
Siedziałem przy stole niepewnie spoglądając na moją matkę.
- I co o tym myślisz mamo? - zapytałem cicho. Matka posłała mi tylko pewne spojrzenie, po czym kąciki jej ust uniosły się wysoko tworząc piękny uśmiech.
- Synku, przecież wiesz że zawsze będę popierać to, co robisz.
Natychmiastowo rzuciłem się na nią z mocnym uściskiem.
- Dziękuje! Dziękuje! Kocham Cię!
- Ależ spokojnie, Harry, przecież..
- Nie mamo, na prawdę dziękuje. Dziękuje za to że jesteś - ucałowałem ją w policzek i wybiegłem z kamienicy do naszej szopki. Chłopaki już tam byli. Rzuciłem się na Lou, który za chwilę zrzucił mnie na ziemię z głośnym hukiem.
- Hej no stary! Oszalałeś? Tak od tyłu?! - pisnął przerażony, wywołując u mnie głośny napad śmiechu.
- Chłopaki, co mu?
- Ja nie wiem...? - odpowiedział Liam, podnosząc mnie z ziemi.
- Sorrki chłopaki. Jakaś głupawka mnie dzisiaj dopadła. - odpowiedziałem łapiąc za swoją gitarę - to jak, próba?
- Stary, ale najpierw omówmy co mamy jutro zagrać.. - rzucił Niall, pałaszując paczkę chrupków kukurydzianych.
Spojrzałem na niego kiwając głową.
- Właśnie. Co śpiewamy?
- Myślę że What makes you beautiful, może.. Moments, i zagramy jakieś dwa cover'y? - zaproponowałem.
- Ja bym jeszcze dorzucił tą nową piosenkę Liama, More..
-.. More than this?
- Tak, dokładnie tak! - zaklaskał Lou.
- A cover?
- Może.. All you need is love? - zaproponował Zayn.
- Albo Wonderwall ? - dodał Liam.
- Mamy dla siebie 15 minut występu, co daje około 5 piosenek. Poćwiczmy, zobaczymy. - powiedziałem wesoło. Nie mogłem się doczekać tego koncertu.
Na pierwszy ogień zaśpiewaliśmy Wonderwall. Szło nam całkiem nieźle, chłopaki wzięli się do roboty, nawet Louis. Czasem musieliśmy ustawić go do pionu, ponieważ zaczął się wydurniać. Nie da się go całkowicie uspokoić, taki typ człowieka. Po wyczerpującej próbie padliśmy na ziemię.
- Młody, ja Cię zabiję. - mruknął Louis w moją stronę.
- Cicho Lou, nie nadwyrężaj głosu. - zaśmiałem się, lecz przyjaciel chyba odebrał to w inny sposób.
Louis spojrzał w moją stronę dziwnym spojrzeniem.
- Nie nadwyrężaj głosu? Czyli co..? Teraz liczą się tylko próby? Wiecie co, jak tak to ma wyglądać to dzięki.. - mruknął wstając z ziemi.
- Louis o co Ci chodzi? - zapytałem zdezorientowany.
- Kiedy ostatni raz robiliśmy coś innego, oprócz prób? Wiecie.. nie żeby coś, ale ja też czasem potrzebuje rozmowy z przyjaciółmi, a nie ciągła praca.
- Ale byliśmy...
- Harry, to nie o to chodzi - mruknął łapiąc za bluzę - do zobaczenia jutro.. o tej samej porze - dodał zniesmaczony.
Spojrzeliśmy na siebie wraz z Zaynem, Liamem i Niallem.
- Wiesz co Harry.. Louis ma trochę racji.. ostatnio spotykamy się tylko na próbach... - dodał Liam.
- Bo Ty spędzasz czas między próbami z Danielle. - mruknąłem - Zayn ciągle śpi, a Nialler opycha się w domu.
- Stary, to że spotykam się z Dan nie skreśla czasu dla Was. Zawsze dla Was będę.
- Śpię? - Zayn uniósł brew do góry - uwierz mi, mam lepsze zajęcia. - mruknął. Niall zaś nie odpowiedział nic.
Spojrzałem na nich. Co ja w ogóle bredzę.. Oni mają rację.. za mało poświęcamy czasu dla siebie.
- Chłopaki.. przepraszam..
- Spoko. - mruknął Malik, zaś Horan i Payn zanieśli się szerokim uśmiechem.



_______________________________________________

*Załóżmy, że Wonderwall już wtedy istniało :p

Hejka, przepraszaam że tak długo, wakacje to czas gdzie robi się 46788765456 rzeczy na raz i nie ma czasu na internet. Mam nadzieje że część z Was wytrwale czekała i że ten rozdział, również przypadnie Wam do gustu :) - coco

Ja również bardzo Was przepraszam, nie planowałyśmy takiej długiej przerwy :c No ale oto i jest 9 rozdział ! :) BARDZO DZIĘKUJEMY WYTRWAŁYM ! ♥
Tak wgl to dziś jest mój pierwszy rok z 1D i nie mogę uwierzyć, że to akurat dzisiaj Louis powiedział "hello" do polskich fanów ! Normalnie umieram ze szczęścia aaaaaaaaaaa *,*
- Olga

P.S. Jeśli zmieniłyście nazwę twitter'a, a chcecie, aby nadal Was informować, dajcie nam znać ! :)